Konferencja prasowa: Podhale – tu jest żywa tradycja
Ponad 5,2 mln turystów odwiedziło w ubiegłym roku Tatrzański Park Narodowy, a ponad 1,1 mln wybrało trasę do Morskiego Oka. Od 1 września rozpocznie się pilotaż przewozów konnych na skróconej trasie z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Jest to kolejny etap wdrażania kierunku zmian uzgodnionego w 2025 roku. Dodatkowo startuje kampania „Podhale – tu jest żywa tradycja”, pokazująca region przez jego mieszkańców, kulturę, przyrodę i codzienne życie. Bo na Podhalu tradycji się nie odgrywa. Tu się nią żyje.
Skala ruchu turystycznego pokazuje tylko część znaczenia regionu. Siłą Podhala jest połączenie natury z żywą kulturą i zwyczajami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Wciąż odbywają się tu wiosenne redyki, żywe są zwyczaje i obrzędy weselne, świąteczne, czy też pasterskie. Muzyka, taniec i gwara nadal używana na co dzień - pozostają naturalną częścią życia podhalańskich górali. To tradycja trwała jak Giewont, mocno zakorzeniona, ale potrafiąca odpowiadać na współczesne wyzwania.
- Podhale to perła w koronie polskiej kultury. Nasze zwyczaje, gwara, muzyka i sposób życia nie są folklorem od święta – są częścią codzienności i dziedzictwa przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Zmiany są nieuchronne, ale trzeba je wprowadzać odpowiedzialnie, z poszanowaniem ludzi, lokalnej tradycji i dorobku wielu pokoleń. Mamy obowiązek chronić to dziedzictwo, rozwijać je mądrze i nie pozwalać, by było sprowadzane do uproszczeń czy krzywdzących stereotypów – mówi Andrzej Skupień - Starosta Tatrzański. Jednym z przykładów takiej odpowiedzialnej zmiany są nowe rozwiązania na trasie do Morskiego Oka.
Nowy model transportu do Morskiego Oka
Od 1 września zmieni się sposób organizacji transportu na trasie do Morskiego Oka. W czasie pilotażu wozy konne będą kończyć kurs przy Wodogrzmotach Mickiewicza, skąd turyści będą kontynuować wycieczkę pieszo. Cztery busy elektryczne TPN będą nadal kursować bez zmian, zgodnie z obowiązującym rozkładem jazdy. Równolegle TPN rozwija transport elektryczny - model łączony, zakładający przesiadkę z wozu konnego do e-busa, jest elementem docelowego modelu.
Przewozy konne zostaną skrócone z obecnych 6,9 km do niespełna 3 km, z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Oznacza to zmniejszenie odcinka pracy koni o około 4 km.
- Podpisujemy umowę na zakup 16 nowych autobusów elektrycznych i konsekwentnie realizujemy postanowienia listu intencyjnego dotyczącego przyszłości transportu do Morskiego Oka. To proces wieloetapowy – równolegle rozwijamy transport elektryczny, przygotowujemy niezbędną infrastrukturę i wprowadzamy zmiany w organizacji przewozów konnych - mówi Szymon Ziobrowski, Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Nowy system jest wprowadzany etapowo. Pilotaż rozpoczynający się 1 września pozwoli sprawdzić w praktyce funkcjonowanie przewozów konnych na skróconym odcinku oraz rozwiązania organizacyjne potrzebne przy kolejnych etapach zmian.
Zasady dotyczące dobrostanu koni
Przewozy konne na drodze do Morskiego Oka są objęte regulaminem TPN określającym zasady pracy i odpoczynku koni, limity pasażerów, pojenie, wymagania weterynaryjne oraz warunki prowadzenia przewozów. Podczas wjazdu wóz może zabrać maksymalnie 10 dorosłych pasażerów, a podczas zjazdu - 13. Na dotychczasowej trasie na Włosienicy konie odpoczywały co najmniej godzinę, a po zakończeniu całego kursu miały zapewnione minimum 2 godziny przerwy.
- Te zasady funkcjonują od lat i są bardzo precyzyjne. Określają nie tylko czas pracy i odpoczynku koni, ale również ich wiek, stan zdrowia, pojenie czy warunki pogodowe, w jakich przewozy mogą się odbywać. Dodatkowo każdy koń posiada paszport, jest zaczipowany i jest sprawdzany przez straż Parku, podczas kontroli której odbywają się na trasie. Do pracy dopuszczane są wyłącznie zdrowe konie, pozostające pod stałą kontrolą weterynaryjną - podkreśla Andrzej Mąka, Prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka.
Do przewozów nie mogą być wykorzystywane konie młodsze niż czteroletnie, a zwierzęta, które nie ukończyły piątego roku życia, mogą wykonać najwyżej jeden pełny kurs dziennie. Po każdym kursie konie są pojone do woli, a jeśli zachodzi taka potrzeba – również na trasie. Każde zwierzę posiada elektroniczny identyfikator, a jego dokumentacja znajduje się w Tatrzańskim Parku Narodowym. Wszystkie zdarzenia dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa koni, w tym np. upadki, muszą być zgłaszane TPN. Dodatkowym elementem systemu jest monitoring warunków pogodowych, m.in. za pomocą wskaźnika WBGT, który uwzględnia wpływ temperatury i wilgotności na organizm. Po przekroczeniu określonych wartości granicznych przewozy są wstrzymywane.
Konie przechodzą również regularne badania weterynaryjne. Przed sezonem letnim 2026 roku przebadano 282 zwierzęta przeznaczone do pracy na trasie. Dwa konie nie zostały dopuszczone do pracy ze względów ortopedycznych, a jeden skierowano na dodatkowe badania kardiologiczne.
Wokół kondycji koni pracujących na trasie do Morskiego Oka od lat trwa spór. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania przedstawiające rzekome „dowody” skrajnego przeciążenia zwierząt. Eksperci uczestniczący w badaniach koni zwracają jednak uwagę, że takich obrazów nie można oceniać w oderwaniu od parametrów fizjologicznych, badań klinicznych i warunków, w jakich wykonywana była praca. Dr Marek Tischner z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie i inni weterynarze uczestniczący w komisjach badających konie pracujące na trasie do Morskiego Oka wskazują, że publikowane przez TPN wyniki badań klinicznych, kardiologicznych i ortopedycznych nie potwierdzają tezy o chronicznym przeciążaniu zwierząt.
Opieka fiakrów nad końmi wykracza daleko poza samą trasę do Morskiego Oka. Obejmuje codzienną pielęgnację, dbałość o kopyta, uprząż i odpoczynek. Dla wielu podhalańskich rodzin praca z końmi to wiedza i doświadczenie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Choć zmienił się charakter ich pracy, silna więź mieszkańców regionu z końmi pozostała.
- U nas konie były zawsze. Miał je dziadek, ojciec, mam je i ja. Koń był potrzebny do pracy, do drogi, na wesele, ale przede wszystkim był częścią gospodarstwa i rodziny. O niego się po prostu dbało. Jak zachorował, to człowiek siedział przy nim w nocy, wołał weterynarza i robił wszystko, żeby mu pomóc. Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj. My te konie znamy, wiemy, kiedy mają siłę do pracy, a kiedy trzeba dać im odpocząć. To nie jest dla nas sprzęt. To są zwierzęta, z którymi żyjemy przez lata – mówi Edward Staszel, hodowca koni, gazda z Dzianisza, członek Międzynarodowego Towarzystwa Powożenia Tradycyjnego AIAT, odznaczony medalem za zasługi dla rolnictwa przez Ministra Rolnictwa.
Wspólnota Podhala
W przestrzeni publicznej pojawiały się krzywdzące zarzuty i uogólniające oceny całej społeczności Podhala. Wywołało to jednocześnie solidarność podhalańskich środowisk. Oprócz stanowczego oświadczenia Starostwa Tatrzańskiego, w którym potępiono mowę nienawiści, Zarząd Główny Związku Podhalan również zabrał głos, sprzeciwiając się stygmatyzowaniu górali i zapowiadając obronę ich dobrego imienia oraz dziedzictwa. Nie było, nie ma i nie będzie zgody na szerzenie mowy nienawiści, pomówień i fałszywych oskarżeń zarówno wobec członków Związku, jak i grupy etnograficznej - polskich górali - czytamy w oświadczeniu Juliana Kowalczyka, prezesa Związku Podhalan w Polsce. Stanowisko było następnie nagłaśniane przez kolejne oddziały organizacji.
Gminy Powiatu Tatrzańskiego oficjalnie solidaryzują się ze stanowiskiem Powiatu Tatrzańskiego, sprzeciwiając się hejtowi i podkreślając potrzebę łączenia troski o dobrostan zwierząt z poszanowaniem lokalnej tradycji. O powstrzymanie hejtu i zachowanie szacunku w publicznej dyskusji zaapelowało także Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną – Koło w Zakopanem.
Podhale chce opowiedzieć o sobie szerzej
Obraz całego regionu nie może zostać zdominowany przez jeden temat. Dlatego Powiat Tatrzański rozpoczyna szersze działania poświęcone wizerunkowi Podhala i uruchamia kampanię „Podhale – tu jest żywa tradycja”. Jej celem jest pokazanie regionu przez ludzi, miejsca, zwyczaje i historie, które tworzą jego prawdziwy charakter.
- Chcemy pokazywać Podhale w całym jego bogactwie – przez ludzi, kulturę, przyrodę i tradycje, które nas jednoczą. To region ludzi bardzo silnie związanych ze swoją kulturą, ziemią i dziedzictwem, ale jednocześnie otwartych na zmiany. Widać to również na przykładzie transportu do Morskiego Oka. Wprowadzamy rozwiązania, które mają zwiększać dostępność, odciążyć konie i wykorzystywać nowoczesne technologie, ale robimy to z poszanowaniem tradycji, która jest częścią naszej tożsamości - mówi Andrzej Skupień, Starosta Tatrzański.
Kampania „Podhale – tu jest żywa tradycja” będzie przede wszystkim opowieścią o mieszkańcach regionu – o ludziach, którzy tworzą jego tożsamość, pielęgnują rodzinne tradycje i nadają im współczesny wymiar. To przez ich historie Polacy będą poznawać kulturę Podhala, lokalne smaki, muzykę, rzemiosło, przyrodę, sport, ratownictwo górskie i przedsiębiorczość.
- Podhale jest nie tylko ważną częścią Małopolski, ale także niezwykle istotnym elementem polskiego dziedzictwa kulturowego. Jego tradycje, krajobraz i historia są rozpoznawalne
w całym kraju i od pokoleń współtworzą obraz Polski. Ważne jest, aby Polacy poznawali Podhale takim, jakie jest naprawdę – poprzez ludzi, autentyczne doświadczenia i fakty – dodaje Andrzej Skupień.
Kampania ma pokazać różnorodność Podhala i przypomnieć, że region nie jest skansenem ani obrazkiem z turystycznej pocztówki. To miejsce, w którym tradycja pozostaje częścią codziennego życia, a jednocześnie potrafi rozwijać się wraz ze zmieniającym się światem. Na Podhalu tradycji się nie odgrywa. Tu się nią żyje!
